Z tego co teraz możemy widzieć, czytać, słyszeć wynika, że przez ostatnie lata mieliśmy zupełnie inną parę prezydencką. Mam wrażenie, że zostały wybrane filmy, reportaże kręcone przez inne kamery. Te same osoby jawią się w innym świetle i muszę przyznać, że mam ogromny żal do mediów.
Było modne, "inteligentne" mówić źle o Prezydencie, teraz godnie i patriotycznie jest mówić dobrze. I tak sobie myślę, że jeśli media będą nas uczyć demokracji, to za daleko nie dojedziemy. Bo nam się demokracja z manipulacją mieszają. Trudno jest wyrobić sobie właściwy pogląd, opinię, jeśli zamiast informacji, gdzie, kto, kiedy co powiedział i zrobił otrzymujemy przetrawioną papkę w stylu:
- gdzie? - a właściwie po co tam pojechał
- dlaczego on/ona? - przecież jest tyle osób w kraju i "naprawdę" każda się nadaje lepiej
- kiedy? - należało rozpisać referendum
a już to co powiedział to... - i tu wszyscy święci zaczynają swoje przemówienia.
A z informacji zostaje siano. I nie wiedzieć kiedy przestajemy myśleć samodzielnie.
Po ostatnich wydarzeniach jestem bliska publicznego spalenia telewizora.

